Strona:Artur Oppman - Pieśni o sławie.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jakby senna harfiana muzyka
Zaśpiewała piosenką miłosną,
Ze starego kartek imionnika
Dawno zgasłą zapachniało wiosną.
Coś tam płacze, coś tęskni szalenie,
Jakby serce żywem czuciem drży...
I wionęło dalekie wspomnienie...
Grób i uśmiech... kochanie i łzy...

Jak na trąbce pobudka radosna
W takt zadzwoni zapału i męstwa...
Dawna, dawna, bohaterska wiosna
Z orlich czasów Warszawskiego Księstwa...
Wielka zorza na szlaku podniebnym...
Loch otwarty, jak spełniony sen...
I śród ptaków złotego ze srebrnym
Z róż i laurów malowane: N...