Strona:Artur Oppman - Nowe przygody Janka Sowizdrzała.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wziął Jaś piłkę footballową
Ciska w górę ponad głową,
W zręczne ręce zgrabnie chwyta,
Ach, to gra jest wyśmienita!
Piłka leci, leci, leci,
„To chwat ze mnie! Patrzcie dzieci!“

Chwat, to prawda, ani słowa...
Fruwa piłka footballowa,
Jakby ptaszek wzlata w górę,
Chyba skoczy poza chmurę,
Lub na słońce zawędruje...
Jaś z radości podskakuje.


Wybiegł w pole Zdziś, kolega,
I śmiech obu się rozlega,
Miło patrzeć, gdy chłopaki
W grze się zaprawiają takiej,
Bo z gry w piłkę w pięknej wiośnie
Zdrowie, zręczność, siła rośnie.

Cóż, gdy Janek, psotnik znany,
Źle jest chłopczyk wychowany,
Wielką piłkę kopnął nogą
I uderzył Zdzisia srogo,
Całą buzię mu zakrwawił, —
Zdziś nie będzie z nim się bawił.