Strona:Artur Oppman - Leśna królewna.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LEŚNA KRÓLEWNA ZE SNU WSTAJE

Chyłkiem, ciszkiem zorza wstaje
I otwiera złote drzwi:
Drzemią jeszcze pola, gaje,
I królewna w zamku śpi...

Więc promyczek śle jej zórzka
W starej wieży mroczny cień:
„Wstań, królewno! wyskocz z łóżka!
Już się budzi śliczny dzień...”

I królewna myk! z pościeli,
Do okienka biegnie wlot:
Tam, na wschodzie strop się bieli
I jutrzenki błyska grot.

Wiatr poranny goni chmurki,
Przesłonięte srebrną mgłą,
I zwołuje swoje córki,
Co się Śliczne Rosy zwą.

Idą, idą szeregami,
W modrych szatach idą już,
I srebrnemi perełkami
Ożywiają kwiaty róż.