Strona:Artur Conan Doyle-Groźny cień.djvu/167

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    w odmienne światy, niby źdźbła słomy, leniwie poruszające się w rowie, do chwili, kiedy porwie je prąd wielkiej rzeki i skręci w wiry z szaloną szybkością, — trudno mi niezmiernie rozwijać rzecz w miarę jak się odbywała i pierwszorzędne w dziejach ludzkości zdarzenia ująć w proste formy mego nieudolnego języka. Przyczyny, skutki i nieuniknione następstwa tych lat niezatartych każdy snadnie znaleźć może na kartach historyi, wszystko to zatem zostawiam na stronie i mówić będę jedynie o tem, com słyszał wlasnemi uszami, o tem, na co patrzyły moje tylko oczy.
    Pułk, do którego odkomenderowano majora, był 71-ym pułkiem lekkiej piechoty, złożonej z Highlander’ów (górali szkockich), odzianych w czerwone mundury i tartanowe spodnie w barwne, różnokolorowe kraty. Punktem zbornym służby czynnej naznaczono Glasgow.
    Tam też udawaliśmy się we trzech dyliżansem.
    Major był niezwykle podniecony i z uniesieniem opowiadał nam tysiączne anegdoty o Księciu i o półwyspie iberyjskim, których jednak ja tylko naprawdę słuchalem, gdyż Jim wcisnąl się w kątek pojazdu, skrzyżował ręce, przyciął usta i siedział milczący, ponury, bez ruchu. Przysiągłbym, że wszystkie jego myśli oplatały się około cudzoziemca i że w duchu zabijał go co chwila, coraz wymyślniejszą, okrutniejszą śmiercią.
    Odgadywałem to po złych, posępnych blyskach oczu i po kurczowem zaciskaniu palców.