Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DEMODOK.

Na mężnego Atrydę, na Hellady sławę —
Niechaj raczej mściwego Zeusa gromy krwawe
Moją głowę występna w proch obrócą podły,
Zanim, Heleno, miałbym wysłuchać twej modły.


CHÓR KOBIET.

O nieszczęsna, jakież to myśli są w Helenie?


HELENA.

Dziewice, łzy otrzyjcie! Tak chce przeznaczenie.
Walczyć z prawem potężnem napróżna odwaga,
O, ciężką jest na sercu mem leżąca waga.
Gorzkie łzy, które oczy moje błędne ronią....
Ale bogi tak każą. Oni mię nad tonią
Postawili bezdenną. Cokolwiek się stanie,
Pójdę tam, gdzie me losy kierują niebianie!
Chwałę mą, cześć mą, cnotę — wszystko, com w kolebce
Czciła, co ludziom święte — wszystko to podepcę —
Precz wstyd, a gdy śmierć znak mi wyryje na czole,
Rzeknę: o bogi waszą dopełniłam wolę!


VII.
PARYS.

Pójdź, moi towarzysze do drogi gotowi,
Wstrzymali się, posłuszni twemu okrzykowi...