Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Uniesiony w przestrzenie, duchu boleściwy,
Nienasycony światła, wiecznie prawdy chciwy,
Który zawsze upadasz z boskich wyżyn szczytu,
Gdzie wszystko pierwoźródła szuka swego bytu,
I który jęczysz, z ułud spychany w rozpacze?
Zwyciężony zwycięzco, któż ciebie nie płacze?

Płaczą mędrcy. Lecz Ganga, przezrocza bogini,
Siedząc na fali, słyszy jak jęczą bramini.
Wokół, w grotach perłowych, zdobnych w piasek złoty
Tysiące bogiń czesze bujnych włosów sploty
I stroi swe warkocze wonnych kwiatów tęczą.
Ale Ganga wciąż słucha, jako mędrcy jęczą,
I napół przysłonięta wachlarzami fali,
Z ręką zdobną w manele z pereł i korali,
Z przezroczem, świeżem ciałem, z różanemi usty.
Kędy uśmiech spoczywa, jako ptaszek pusty,
Z włosami złocistemi, w przecudnym grzybieniu, —
Ukazała się. Mędrcy klękli w zachwyceniu.


GANGA.

Czemu płaczecie? Jakichże cierpień okowy
Dręczą was? Bramin zawszeć jest-to król duchowy.
W kołysce otrzymuje niezliczone dary,
Miły Bogom, zna tajnie prawdy; do ofiary
Przynosi czyste serce i bez skazy dłonie,
I żyje i umiera czczony w ludzkiem gronie.
Czemuż wy, których kocham, płaczecie, bramini?
Nie weszliścież do Wiedzy Najwyższej świątyni?
Czyliście obrazili Wszechbytu potęgi,
Nie modląc się, jak każą wam zakonne księgi?