Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ona zaklęta niby przez czar
Milczy i słucha — bełkoce. — Ha!
Jam nie zabiła, choć dla mnie zmarł...
Bóg mi i niebo świadectwo da,
Lecz jam ten sztylet dała mu — ja!

Miał moje serce, dowody miał
Że między nami raj zakwitł już,
Czemuż przysięgi odemnie chciał?
„Gdy mi odmówisz, to śmierć mi wróż“
— Idź! i ze śmiechem dałam mu nóż!

I sztylet z rany dziko wyciska
I ogniem płoną jej dwie źrenice:
Śmieje się, płacze, skrą noża błyska —
W szalonym skoku biegnie w ulicę:
W zdumieniu widzi tłum latawicę.

I na gościniec biegnie i w las —
Tańczy wesoło i śpiewa w lot:
— Była dziewczyna, hej, była raz —
Robiła chłopcom tysiące psot,
Igrała z nimi jak z myszą kot!