Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdzie ona? a na krzyk ten nie masz odpowiedzi.
Bo jeśli ona w duchu ludzkim się nie mieści,
Jeśli niema stolicy w wnętrzu twego łona,
Próżno śpiewać jej chwałę: dźwięk to pustej miedzi,
Póki serce nie bije odczuciem jej treści.

— A czy nie żal wam życia słodkiego potoku?
Bo śmiertelna wyrocznia płonie w waszem oku,
Hieroglif smutku, piętno wielkie a ogniste,
Że w życiu waszem niema wczasu ni spocznienia,
Miłości prostej, uczuć żywych i serdecznych,
Przyjaźni, snów rozkoszy ani chwil bezpiecznych?
— Niema, tak! Dla nas tylko oblicze jej czyste —
Jasny wzrok — i ożywcze a płodne jej tchnienia.

— Ale wy wszak umrzecie, nim jej tron ujrzycie.
— Pewnie — i odrodzony w słonecznym rozświcie
Glob bez nas płynąć będzie — gdy my legniem w grobie!
Lecz jeśli ona żyje i ziemię porusza —
Jeśli stary świat zerwie wszystkie stare pęta:
Toć przez nas owa jutrznia odrodzin poczęta.
My nie umrzem. Żyć będziem, pełni szczęścia w sobie —
Bo życie krótkie — śmierć zaś słodko wita dusza.

— A ludzie was zapomną. — Ale my na wieki
Staniem się częścią globu, oceanów rzeki —
Częścią eteru, ognia, który w ziemi płonie
I wszystkich rzeczy dobrych; w każdem uderzeniu
Ludzkich serc — będzie drgała krwi naszej kropelka —
Jak w waszych bije pulsach — niewygasła, wielka
Krew zmarłych, co wszczepili żądzę w naszem łonie
By ich ognistym śladem iść w rozpromienieniu.