Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeśli coś wzburzą w mem sercu złamanem,
To przeto, że mnie chcą rozłączyć z tobą.

Choć skała mojej nadziei rozbita,
Choć jej odłamy potonęły w falach,
Choć dusza moja cierpieniem okwita,
Ja w niewolniczych nie upadnę żalach.
Niech tysiąc bólów ściga mię — nie legnę!
Zgniotą — nie złamią! Pierwej spocznę w grobie —
Niechaj mię dręczą — ja kolan nie zegnę!
Nie o nich myślę! Ja myślę o tobie!

Choć twór człowieczy — tyś mi nie kłamała;
Chociaż kobieta — tyś mię nie zdradziła;
Choć spotwarzona — tyś się nie zachwiała,
Choć ukochana — tyś mię nie smuciła.
Choć ci wierzyłem — mnie się nie wyparłaś.
Gdyś mię żegnała — nie, by ujść od brata,
A gdyś czuwała, — czci mi nie wydarłaś,
A gdyś milczała — nie na potwarz świata.

Lecz ja nie gardzę — nie potępiam świata,
Jak i tej walki wszystkich na jednego:
Jam go nie cenił, on mi był jak krata,
Żal mi, że wcześniej nie uciekłem z niego.
Jeżeli błąd ten kosztował mię drogo,
Więcej, niż mogłem przewidzieć w potrzebie,
Pomimo całą świata chęć złowrogą,
Nigdy on nie mógł pozbawić mię ciebie.

Z przeszłości mojej, sny bolesnej złemi,
Wielką naukę zyskam dla przyszłości: