Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 129 —

Milionów ciał, co w ciele twem drgają tajemnie,
Nieskończenie maleńkie, a pełne żywości!

„Nie znam ani imienia, ni liczby nomadów,
Które ze mnie powstają, karmiąc się mem łonem,
I ścieram obojętnie nawet ślady śladów
Tych, co żyli przed wieków tysiącznym milionem!“

— Więc wołałem do ziemi: „Matko bezlitosna,
Macocho! Jeśli duch twój nie słyszy zamknięty,
Jak jęczy twoich synów gromada żałosna,
Jeśli wzgardliwie milczysz na nasze lamenty;

„Czy powiesz nam, gdzie cel tej drogi śród bezdroży,
Jaką tajnię skrywają naszej śmierci dzieje,
I czy wszystko się kończy, gdy nas grób rozłoży?
— Lecz ziemia mi odrzekła: „Twa śmierć nie istnieje!

„Nie być!! Próżność robaka, co roi zuchwale,
Że żyje! Obłęd pyłku, co błądzi po niebie!
Dzika pycha atomu! Ty nie żyjesz wcale,
Lecz żyje Wszechistota, która nie zna ciebie!

„Wszechistota przedwieczna, tworzywo i siła,
Nieśmiertelny, prawdziwy Bóg, Bóg niestworzony,
Istota, co nie umrze, bo się nie rodziła,
Bóg, w przestrzeni i w czasie jeden, nieskończony!

„On tylko żyje. Czem jest zdziebło drzew nasie nia
Słońce, które zagasa? człowiek, co zamiera?
Bóg czuje, jak w Nim życie dysze: On przemienia,
On tchnie, a Jego tchnienie w śmierci się zawiera!