Strona:Antoni Ferdynand Ossendowski - Orlica.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chetność jego stała się przysłowioną w całym kraju... Piękność jego pociąga do niego oczy i serca kobiet...
— Czy jest żonaty sidi Saffar? — zapytała nagle Aziza.
— Jest wdowcem... — odpowiedział Harazem. — Najpiękniejsze kobiety nie mogą zachować wstydliwości i rzucają się mu do nóg, błagając o miłość, lecz on nie może znaleźć tej, która zapali promień miłości w jego sercu, i pozostaje samotny i tęskniący. Biedny, świętobliwy sidi Saffar!
Aziza westchnęła, Harazem zaś ciągnął dalej:
— Sidi Saffar jedzie teraz na czele karawany i, nie wiem, co mu się stało, bo łka i ręce łamie w rozpaczy...
Aziza serce ścisnęło się żałością. Milczała.

— Uwielbiam sidi Saffara — rzekł z westchnieniem Harazem, — i jestem bardzo smutny, gdyż nie lubi mię ten świętobliwy człowiek za to, że handluję niewolnicami. A co w tem złego? „Święta księga“ i tradycja „Hatdih“ nie zakazują tego. Kobieta, oddająca się wolnej miłości, daje największej ilości mężczyzn radość, szczęście i zapomnienie w ich ciężkiem życiu, a więc spełnia wolę Allaha i ma przed nim zasługę. Nasi mężczyźni nie poniewierają kobietami nawet wtedy, gdy one trafiają do dzielnic zakazanych, jak Abd-Allah w Fezie, i nieraz szukają sobie tam żony[1]. Ja zaś pomagam kobietom zrzucać z siebie jarzmo nędzy, brzemię ciężkich trosk i kłopotów i daję im możność zostać bogatemi, niezależnemi i poszukiwanemi żonami. Cóż w tem jest złego? Jaki grzech?

  1. Te rozumowania Harazema najzupełniej odpowiadają ideologji muzułmanów i społecznej sytuacji kobiet prostytuowanych w krajach Islamu.