Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bistością. Żeby zostać hrabią lub księciem, musiałbym cały świat zawojować. Szybkę zdobyć, kilka razy być ministrem, a jakaś tam pierwsza lepsza Wareńka lub Katieńka jeszcze jej mleko pod nosem nie wyschło, powierci się przed hrabią, poświdruje oczkami — i proszę! już jaśnie oświecona. Ot ty, naprzykład: jesteś sekretarzem gubernjalnym... śmiało rzec można, żeś tę rangę własną krwawicą zdobył, a twoja żona? Za jakie zasługi, pytam została panią sekretarzową? Córka popa i odrazu znalazła się w sferze urzędniczej. A coby taka robiła w urzędzie? Spróbuj no ją tylko wpuścić do biura, a zaraz ci w dzienniku podawczym wciągnie korespondencję wchodzącą do wychodzącej.
— Ale za to rodzi w bólach — wtrącił Swistkow.
— Wielkie mi rzeczy! Niechnoby stanęła tylko przed zwierzchnością, wtedyby się jej te bóle przyjemnością wydały. Wszędzie, ale to wszędzie przywileje. Jakaś gąska albo dama z naszej sfery wyrżnie czasem nawet generałowi takie kazanie, jakiegobyś nie ośmielił się wypalić chociażby egzekutorowi. Tak... Twoja żona może się przejść pod rękę nawet z radcą stanu. A spróbuj no ty radcę stanu wziąć pod rękę! Ośmiel się! W naszym domu, tuż pod nami, mieszka profesor w randze generała. Ma Annę pierwszej klasy. Cóż to jednak znaczy dla jego żony? Przez cały dzień wymyśla mu. Tak... Chociaż prostaczka i pocho-