Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Przelazły! — ze złością i prawie z nienawiścią powiedział Probkin, patrząc w ślad za żonami. — Zawsze baby mają szczęście. Mężczyzna zawsze jest upośledzony w porównaniu z damską połową rodu ludzkiego. Co u licha widzą ludzie w tych babach?! Kobiety, że się tak wyrażę, najzwyklejsze, z przesądami, — mimo to przepuszczono je, a nas, choćbyśmy nawet radcami stanu byli, nie puszczą za nic na świecie.
— Dziwne jest zaiste rozumowanie pana — oświadczył zastępca komisarza, patrząc z wyrzutem na Probkina. Gdyby was wpuszczono, zaraz zaczęłoby się rozpychanie. Wnieślibyście zamieszanie, damy zaś, przez wrodzoną delikatność, nigdy sobie na nic podobnego nie pozwolą!
— Co też pan plecie? — rozgniewał się Probkin. — W ścisku kobieta zawsze się pcha. Mężczyzna stoi i patrzy w jeden punkt, a baba wymachuje rękoma, wszystkich rozpycha, aby jej, nie daj Boże, nie pognietli toalety. Tu niema o czem gadać. Kobietom zawsze dobrze się powodzi. Nie służą w wojsku, nie płacą wejścia na tańcujące wieczorki i nie podlegają karze chłosty... A za jakie, pytam, zasługi? Niewieście spadła chusteczka — podnoś bracie, wchodzi do pokoju — wstawaj i ustępuj jej krzesło, wychodzi — wyprowadzaj... A w urzędach? Żeby się dosłużyć rangi, dajmy na to radcy stanu, musimy całe życie orać, a kobieta w pół godziny, szast prast, wyszła za mąż za radcę stanu i masz! już jest poważną oso-