Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ryczy na całe gardło: „Panowie! spójrzcie: „oto idzie używana marka!“
Nauczyciel języka rosyjskiego, Piwomiodow, który stał w korytarzu X-ej szkoły powiatowej obok Fendrykowa i pobłażliwie palił jego papierosa, wzruszył ramionami i uspokoił go:
— Niech się pan nie denerwuje. Jeszcze się u nas nie zdarzył wypadek, aby którego z waszych ścięli na egzaminach. Pro forma!
Fendrykow uspokoił się, ale na krótko. Przez korytarz przeszedł Gałkin młody człowiek, o rzadkiej, jak gdyby obszarpanej bródce, w płóciennych spodniach i nowym granatowym fraku... Spojrzał surowo na Fendrykowa i poszedł dalej.
Potem rozeszła się wiadomość, że inspektor jedzie. Fendrykow zmartwiał ze strachu i czekał z uczuciem, tak dobrze znanem wszystkim, którzy po raz pierwszy stają przed sądem lub po raz pierwszy składają egzamin. Przez korytarz przebiegł kierownik etatowy szkoły powiatowej Chamow. Za nim pospieszył na spotkanie inspektora katecheta Żmijeżałow w birecie i złoconym krzyżu na piersiach. Tam też skierowali się inni nauczyciele. Inspektor szkół powszechnych Achachow, przywitał się głośno, wyraził niezadowolenie z kurzu i wszedł do szkoły. Po upływie pięciu minut rozpoczął się egzamin.
Poddano egzaminowi dwu popowiczów na nauczycieli wiejskich. Jeden zdał, a drugiego ścięli.