Strona:Anton Czechow - Partja winta.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


popijania przepalanki niezgorzej jest wypalić cygarko, puszczając kółka, a wtedy przychodzą do głowy najcudaczniejsze marzenia: Jak gdyby pan był generalissimusem, albo żonatym z najpierwszą pięknością na świecie, i jak gdyby piękność ta pływała przed pańskimi oknami w akwarjum ze złotemi rybkami. Ona pływa, a pan do niej:
— „Kochanie, chodź, pocałuj mnie!“
— Piotrze Mikołajewiczu! — jęknął podprokurator.
— Taak — mówił dalej sekretarz — pokurzywszy sobie, bierze pan nogi za pas i czemprędzej jazda do łóżeczka. Kładzie się pan tak na plecy, brzuszkiem do góry i dopiero pan bierze do rąk gazetkę. Bo jak już oczy się kleją i całe ciało zaczyna zapadać w drzemkę, przyjemnie jest poczytać troszkę o polityce: Tu Austrja chybiła, tam znowu Francja komuś niedogodziła, czy znów papież coś komuś naprzekór wyczynił — czytasz sobie i sprawia ci to przyjemność.
Prezes zerwał się, cisnął pióro o ziemię i oburącz chwycił kapelusz. Podprokurator zapomniał o swoim katarze i, mdlejąc z niecierpliwości, również się zerwał.
— Jedziemy! — krzyknął.
— Panie prezesie, a jakże to votum separatum? — zląkł się sekretarz. — Kiedyż to, panie dobrodzieju, będzie napisane? Przecież pan musi o szóstej godzinie do miasta jechać! Prezes mach-