Strona:Angelo De Gubernatis - Maja.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Od niej odbłyska, tak i od jej łona
Płynie wszechmiłość boska, nieskończona,
Bezbrzeżna i bezdenna – coć ożywia! ..
Tyś jest zwierciadłem tylko, a miłością
Ona! co w tobie, rada się przegląda
Odzwierciedlając, wzajemności żąda,
Której swą całą łaknie tu, istnością!
I gdy myśl twoja jej wdzięki zdobywa,
Pojmie, że ona nietylko tu bywa
Skarbem, lecz sama skrzynią drogocenną,
Co skarb swój własny starannie ukrywa,
Bo twoje ludzkie: ja i ty, niezdarne
Nieprzysporzyło tu niczego marne,
Więc dość, bo niema końca słów mnogości
Kształt żaden jej się nie stanie obliczem
Nieodda żadne słowo jej cudności!
Więc raczej serce twe poświęć miłości
Bo bez niej życie jest niczem – tak, niczem !..

W. T.