Strona:Angelo De Gubernatis - Maja.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SUNASEPPA.

Nie! spłonę, myśląc, jeżeli zwyciężysz,
O losie boskiej Maji, którąś schwytał
Chytrze, do podłych chcąc pogwałcić związków.

(Do Agigarty, łkając.)

A więc mam umrzeć?

AGIGARTA (z cierpkim przekąsem).

Może król Waruna
Cały ujść śmierci, gdy taka jak tego
Chłopięcia krew mu ofiarna popłynie! [1]
Oto mój krewny, Rudir, kocha Maję,
Królewską córę, lecz dla swego króla,
Którego córkę kocha, żal mu umrzeć!
Pragnie on użyć miłości w spokoju,
Głód mój umorzyć, a nabyć za złoto
Krew twoją, którą tej samej dziewicy
Chce ofiarować... Lecz ty będziesz kochał,
Jak wielcy tylko zdolni są miłować;
Ty nie masz skarbów, któremibyś olśnił,
Ty, zimnem mięsem rzeźni!... O, mój biedny!
Ty nie masz serca możnych; nie z tej ziemi
Ty jesteś!... ziemia, cokolwiek dla ludzi
Tutaj zrodziła, odmówiła tobie!
Takiemu zaczem żeby żal umierać?
Chyba za łzami żałosnego ojca,
Co tu niedługo po tobie zostanie...
Ale łez oczom biednych mieć niewolno!
Czuć wielkomyślnie, wzniośle, delikatnie,

  1. Wielka i dramatyczna jest w tej chwili wiara Agigarty w spełnieniu wieszczby, przy urodzeniu syna objawionej. Oddaje go pełen ufności.