Strona:Angelo De Gubernatis - Maja.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I sercu memu coraz droższym byłeś.
Lecz jeśli dalej pogwałcę me śluby,
Jeśli je spóźnię, umrze król Waruna.

RUDIR.

Tak mu znaczono.

ARI.

Synu, umrę z królem!

RUDIR.

A, to mi przykro.

ARI.

Przykro… i nic więcej?

RUDIR.

Iście, niemiło…

ARI.

O, tyś mię nie kochał!

RUDIR.

Jako syn dobry, winienem żałować.
Jak człowiek, wyznam, że mi nie żal wcale.

ARI.

Nieludzki! synu okrutny!

RUDIR.

Na świecie
Naszym tu, nie ma nic wiekuistego,
Tą samą drogą dwa razy nie toczy
Fortuna koła swego dla nas; po dniu
Noc tu zapada, po nocy dzień wschodzi.
Jam nie z tych, co nocy wieczystej panami.
Kto zmartwiał, ginie, a kto snu brzemieniu
Uległ, śpi. Jam nie martwy, ani jeszcze
Snu mi brzemiona nie zwisły u powiek;