Drogi mistrz mój posmutniał i zapatrzył się w wodę, wyobrażającą ten świat, gdzie wszystko przemija, a nic się nie zmienia.
Trwał przez dłuższy czas w zadumie, potem zaś zaczął mówić zcicha:
— Już samo to, drogi mój synu, sprawia mi niezmierną boleść, że z konieczności sędziowie wymierzają sprawiedliwość. Jasnem jest, że mają w tem interes, by uznać winnym tego, co do którego powzięli zrazu podejrzenie. Szukają tedy jeno dowodów swej przenikliwości. W zawodzie sędziowskim kwitnie solidarność stanowa, tak że w każdej procedurze odsuwają i ograniczają obronę, uważając ją za nieznośnego natręta. Nie dają jej dostępu do siebie zanim oskarżenie przywdziało całą swą zbroję i w takie ułożyło zmarszczki twarz, że przez owe sztuczki przybrało postać dostojnej Minerwy.