Egipcie zapukał pewnego wieczoru do drzwi chatki dobrego pustelnika, który biorąc go za zwykłego pątnika, nakarmił go i nalał w złotą czarę wina. Potem położył go na własnem łożu, sam zaś legł na ziemi podłożywszy sobie pod głowę garść słomy ryżowej.
Kiedy zasnął niebiański gość jego wstał, wziął czarę, z której pił wino, ukrył ją pod płaszczem i uciekł. Postąpił w ten sposób nie dlatego, by poszkodować dobrego pustelnika, ale przeciwnie uczynił to dla dobra gospodarza swego, który go przyjął tak gościnnie. Wiedział on, że czara ta o zgubę przyprawiłaby świętego męża, bowiem przylgnął do niej sercem, a Bóg chce by go kochać wyłącznie i nie pozwala przywiązywać się do dóbr ziemskich wybrańcom swoim.
Anioł ten, partycypując w nieskończonej mądrości bożej, umiał odróżniać dobra istotne od pozornych. Sędziowie jednak dokazać tego nie zdołają nigdy. Niewiadomo zgoła, czy pani radczyni Josse nie zatraciła duszy swojej w chwili otrzymania z powrotem z rąk sędziów skradzionego jej przez pokojówkę koronkowego żabotu?
— W każdym razie, — zakończył woźny, zacierając ręce — jedna łajdaczka mniej wałęsa się po tym świecie!
Strzepnął okruchy z ubrania i skłoniwszy się nam uprzejmie, odszedł lekkim, żwawym kroczkiem.
Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/235
Wygląd
Ta strona została przepisana.