Przejdź do zawartości

Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wać Ludwika Wielkiego, największego z władców Francji, który zabrał złoto obywatelom na cele wojenne, na opłatę wojsk, z ową nędzną kreaturą, która skradła żabot, by się w niego wystroić?
— Szlachetny przyjacielu! — odrzekł mój zacny mistrz — Mniej niewinną jest rzeczą toczyć krwawe wojny, niż iść na bal do Ramponneau w koronkowym żabocie. Niestety, sprawiedliwość wymierza każdemu co mu się należy, wedle zasad przyjętych w onej towarzyskiej grze, którą zaliczam do najhazardowniejszych, najgłupszych i najnudniejszych, z pośród znanych mi do tej pory, a również niestety, wszyscy obywatele państwa muszą w niej poniewoli brać udział.
— To jest konieczne! — zapewnił staruszek.
— Doszliśmy więc do wniosku, że prawa są pożyteczne, ale nie są sprawiedliwe i być nie mogą, albowiem sędzia przyznaje obywatelom korzystanie z tego co im się należy, nie wchodząc zgoła w rozróżnianie prawdziwych i pozornych dóbr. Tego rozróżniania nie zapisuje się na tabliczce gry „w gąskę“ i nie wchodzi ono w zakres jej reguł. Widnieje ono jeno w księdze sprawiedliwości bożej, której odczytać nikt nie zdołał jeszcze.
Czy znasz pan historję o aniele i pustelniku? Anioł zstąpił pewnego dnia z nieba, przybrawszy postać ludzką i strój pątnika. Wędrując po