Przejdź do zawartości

Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.



XX.
SPRAWIEDLIWOŚĆ.
(Ciąg dalszy).

Niestety, — westchnął drogi mistrz mój — nie zdołam przełknąć jednego kąsa i całe śniadanie się zmarnuje! Serce mi się ścisnęło wobec tych ohydnych scen, któreś nam kreślił, szanowny panie woźny, w tak układnych wyrazach, a zarazem zejść mi z oczu nie może ta nieszczęsna pokojówka pani radczyni Josse, którą powieszono, mogąc z nią uczynić coś nierównie lepszego.
— Jakto? — zdziwił się woźny — Wszakże wspominałem Waszej Wielebności, że dziewczyna ta okradła swą panią! Czyżby więc nie należało, zdaniem księdza dobrodzieja wieszać złodziei?
— Prawda, że taki już zwyczaj! — westchnął mistrz — Ponieważ zaś siła nawyku jest niezmożona, przeto nie liczę się z nią w codziennym toku rozumowania. Małą wrażliwością na te rzeczy odznaczał się nawet sam filozof Seneka, z natury skłonny do łagodności i układał pełne powabu i wykwintu traktaty, podczas gdy w jego oczach,