Przejdź do zawartości

Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/219

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Kilkanaście silnych ramion podjęło Helenę Gillet, i zaniesioną została do sklepu mistrza Jacquin, chirurga i bandażysty.
Tłum napierający na drzwi kapliczki, byłby je wyłamał napewne, ale zakonnicy bojąc się skutków, otwarli je sami i trzymając przed sobą wzniesione w górę krzyże, utorowali sobie z trudem drogę przez wzburzone fale ludu.
Kat i żona jeno legli trupem pod kamieniami i pałkami, a ciała ich wleczono w tryumfie po ulicach. Tymczasem Helena Gillet odzyskała przytomność w sklepie chirurga i zażądała wody. Potem, podczas bandażowania spytała:
— Jakto tylko tyle mam ran?
Okazało się, że otrzymała jeszcze dwa pchnięcia szpadą w brzuch, sześć głębokich sztychów nożyczkami w piersi, usta i gardło, że biodra pokaleczyło ostrze topora, z którym kacica wlokła ją po ziemi, chcąc zadusić i że wreszcie całe ciało pokryte było tłuczonemi ranami od kamieni, którymi tłum zasypał szafot.
Przyszła jednak do zdrowia i rany pogoiły się. Przez czas długi mieszkała u chirurga pod strażą jednego z woźnych i ciągle pytała:
— Czy to jeszcze nie koniec? Czy mam umierać drugi raz?