Przejdź do zawartości

Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

a nieszczęsna dziewczyna upadła na prawy bok.
Szymon Długijaś zwrócił się do tłumu i powiedział:
— Zabijcie raczej mnie!
Podniosły się wrzaski i padło kilka kamieni na szafot, gdzie kacica umieszczała głowę skazanej ponownie na pieńku.
Mąż podniósł znowu topór i za drugim ciosem nadrąbał dość głęboko kark skazanej, ale puścił topór, a dziewczyna upadła nań z jękiem.
Ryk nieludzki podniósł się z piersi tłumu, grad kamieni posypał się na szafot a Szymon, dwaj jezuici i dwaj kapucyni skoczyli na dół i coprędzej ukrywszy się w kapliczce, zamknęli się w niej szczelnie. Kacica pozostała sama z ofiarą na szafocie, zaczęła szukać topora. Nie znalazłszy go jednak, gdyż leżał pod Heleną, chwyciła stryczek, związała w pętlę, zarzuciła go jej na szyję i zaczęła dusić co sił, opierając się stopami o jej piersi. Ale Helena chwyciła również oburącz stryczek i zalana krwią, broniła się rospacznie. Wówczas kacica ściągnęła ją z szafotu głową na dół po schodach, porwała nożyce i jęła przecinać jej krtań.
Pracowała z wysiłkiem, ale za chwilę rzeźnicy i mularze, poprzewracawszy na ziemię policjantów i łuczników, zajęli dostęp do szafotu i kapliczki.