Helena Gillet wstąpiła na szafot po schodach w towarzystwie czterech zakonników, kata i jego żony, kacicy, która zdjąwszy ze szyi skazanej stryczek obcięła jej włosy nożyczkami na dwie stopy conajmniej długiemi, a potem jej zawiązała oczy. Zakonnicy zaczęli odmawiać modlitwy. Kata jednak ogarnęła nagle drżączka i pobladł, jak ściana. Zwał się Szymon Długijaś, a mimoto wzrost miał niewielki i był o tyle trwoźliwy i łagodny, o ile żona jego kacica wydawała się dzika i zajadła. Tegoż ranka przyjął w kaplicy więziennej komunję świętą, a mimoto był zmieszany i nie miał odwagi uśmiercić młodej dziewczyny.
— Przebaczcie mi wszyscy, — rzekł zwracając się do tłumu — jeśli źle dokonam tego, co jest moim obowiązkiem. Od trzech miesięcy trzęsie mnie febra i trapi gorączka naprzemian!
Potem, słaniając się na nogach, załamując ręce i wznosząc w niebo oczy upadł na kolana przed Heleną Gillet, błagając ją dwukrotnie o przebaczenie. Poprosił jeszcze o błogosławieństwo zakonników i gdy kacica ulokowała głowę delikwentki na pniaku, podniósł topór w górę.
— Jeżus! Marjal — krzyknęli zakonnicy, a ciężkie westchnienie wyrwało się z piersi tłumu. Ale cios, mający przeciąć kark skazanej zwinął się w uderzeniu i rozciął jej głęboko lewe ramię,
Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/217
Wygląd
Ta strona została przepisana.