kiwać boskiego Cezara, porówni z Wenerą, matką jego, a nazywam go potworem z czułości tylko, gdyż w zrównoważonej duszy jego nie było żadnej innej dysharmonji prócz nieokiełznanej żądzy władzy. Miał przyrodzone poczucie rytmu i miary i lubował się czasu swej młodości zupełnie jednako w rozpuście, jak gramatyce. Był krasomówcą, a piękność jego postaci zdobiła umyślną oschłość wywodów. Kochał Kleopatrę z tąsamą geometryczną ścisłością, jaką widzimy we wszystkich jego zamierzeniach i czynach. W pismach i działaniu okazał genjusz jasności, był też zwolennikiem pokoju i ładu w samym nawet odmęcie wojny, a przytem tak wrażliwy na harmonje i zręczny w konstrukcjach jurydycznych, że mimo naszej dotychczasowej barbarji żyjemy ciągle jeszcze pod urokiem majestatu praw jego państwa, które uczyniły świat tem, czem jest obecnie.
Widzisz tedy synu mój, że nie szczędzę mu pochwał, ni uczucia. Jako wódz, dyktator, czy pontifex maximus modelował świat pięknemi rekami swemi. A czemże ja byłem? Profesorem retoryki w kolegjum w Beauvais, sekretarzem pewnej śpiewaczki operowej, bibljotekarzem Jego Wielebności księdza biskupa w Séez, pisarzem katedry św. Inocentego i nauczycielem syna ojca wego w gospodzie „pod Królową Gęsią Nóżką“.
Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/136
Wygląd
Ta strona została przepisana.