Przejdź do zawartości

Strona:Anatol France - Poglądy ks. Hieonima Coignarda.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

handlarzy mięsem ludzkiem, mający sklepik przy Valée-de-Misère, którą stąd możemy dojrzyć wyraźnie. Werbując ochotników do wyjazdu na kolonje, mówił do nich mniejwięcej w ten sposób:
— Młodzieńcy, którzy słuchacie słów moich! Sądzę, że doszły was słuchy o kraju Obfitości. Otóż kraj ten leży w Indjach i tam jechać należy, gdy się chce zyskać szczęście niezmierne. Jeśli zapragniecie złota, pereł, czy djamentów, to wystarczy jeno schylić się, bowiem drogi są tam wysadzane owemi marnościami ziemskiemi. Co mówię? Nawet schylać się nie trzeba, albowiem od tego są dzicy krajowcy, którzy muszą wam służyć każdej chwili. Nie warto sobie strzępić gęby opowiadaniem, że bez wszelakiej uprawy, ni pracy ziemia wydaje tam sama cytryny, jabłka granatowe, pomarańcze, ananasy i mnóstwo innych wybornych, a nieznanych w naszym nędznym kraju owoców. Jest to raj i basta. Gdybym wyparzał sobie jadaczkę pustą gadaniną do kobiet i dzieci, opowiadałbym im do rana duby smalone o tych wszystkich smakołykach. Ale mówię do mężczyzn, przeto słuchajcie...
Pomijam dalsze zachwalania i wywody o sławie i łasce monarszej, ale zaręczam ci że dorównał w zapale Demostenesowi, a Cyceronowi w obfitości słów, porównań i obrazów. Rezultat był taki,