Strona:Alexis de Tocqueville - Dawne rządy i rewolucya.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


wzrostu kłopotów finansowych tworzono nowe posady. Colbert znalazł w r. 1674, że kapitały włożone w tę marną formę własności, wynosiły około 500 milionów; Richelieu zniósł, jak powiadają 100.000 urzędów. Za nieznaczną sumę pieniężną, rząd zrzekał się prawa kontrolowania swoich własnych agentów.
Można śmiało twierdzić, że żadna z tych nienawistnych instytucyi nie przetrwała by 20 lat, gdyby wolno było nad niemi dyskutować. Stany generalne, rzadko zwoływane w ostatnich stuleciach, nie przestawały ich wytykać. Niejednokrotnie wskazywano, że źródłem nadużyć jest przywłaszczone przez króla „prawo wzbogacania się kosztem ludu, bez zgody i bez dyskusyi ze strony trzech stanów”. Na każdej sesyi protestują przeciw nierówności podatków; kilkakrotnie powtarzają żądanie zniesienia cechów. W każdem stuleciu krytykują sprzedaż urzędów, twierdząc, że kto sprzedaje urząd, sprzedaje sprawiedliwość (Qui vend office, vend justice). Najlepsi królowie posługują się jednak tą metodą narówni z najgorszymi. Wprowadza ją ostatecznie Ludwik XII, a Henryk IV wprowadza dziedziczność.
Ta sama pobudka, niechęć do zwoływania stanów, stają się przyczyną, że większa część ich czynności politycznej zostaje przekazana parlamentom, co wplątało instytucye sądowe do administracyi, z wielką szkodą dla porządku spraw. Rząd chciał przekonać Francuzów, że daje im nowe rękojmie, zamiast tych, które odbierał.
Wreszcie obawa, że naród zażąda powrotu wolności w zamian za żądanie pieniędzy, pobudzało rząd do rozdzielania klas, aby nie mogły wspólnie działać. Ze wszystkich królów jeden tylko Ludwik XVI dążył do zbliżenia klas.