Strona:Alexis de Tocqueville - Dawne rządy i rewolucya.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


swoich własnych spraw. Ponieważ jednak francuzowi wystarcza wolność wygadania się w zastępstwie wolności rzeczywistej, pozwala więc roztrząsać wszelkie teorye abstrakcyjne dotyczące religii, filozofii, etyki, a nawet polityki. Pozwala krytykować i wątpić o zasadach, na których spoczywa społeczeństwo, byleby nie poruszano urzędników, chociażby najmniejszych. Rządowi zdaje się, że wszystko pozostałe nie należy do niego.
Chociaż gazety XVIII w. zawierają więcej ćwiczeń wierszowanych, niż polemiki, jednak administracya spogląda już zazdrosnym okiem na tę maluczką potęgę. Względna dla książek, jest bardzo surową dla pism; nic mogąc ich zniweczyć, stara się uczynić je wyłącznie organem własnym. W roku 1771 ukazał się cyrkularz, w którym Ludwik XV postanawia uczynić Francuską Gazetę (Gazette de France) organem rządowym „Jego Kr. M., czytamy w nim, chce uczynić to pismo zajmującem i zabezpieczyć mu zasłużoną przewagę nad innemi; wskutek tego proszę przysyłać mi biuletyny o wszystkiem, co się dzieje w pańskim generalitecie, a co może interesować ogół, zwłaszcza zaś co dotyczy fizyki, historyi naturalnej lub niezwykłych i ciekawych wypadków”. Tak pisze minister do intendentów. Intendent pisze do subdelegatów, żądając od nich wiadomości. Subdelegaci w pierwszej chwili nie wiedzą, co czynić i donoszą, iż nic nie wiedzą godnego uwagi. Minister posyła nowy list skarżąc się na obojętność prowincyi. „J. K. M. nakazuje mi oświadczyć jego życzenie, aby pan poważnie zajął się tą sprawą i wydał dokładne rozkazy swoim agentom”. Wówczas subdelegaci ulegają. Jeden z nich donosi, że złapano przemytnika z solą i powieszono go, przyczem delinkwent