Strona:Aleksander Szczęsny - Pieśń białego domu.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

dział, że dziewczynka umie grać na fortepianie, może więc jeszcze pamięta cokolwiek z melodji chłopca? Pan wiedział, że stara melodja przypomina się czasami i wtedy z ludźmi dzieją się dziwne rzeczy. Bo zanim się jeszcze dostał do rąk dziewczynki, dowiedział się od niemłodej robotnicy w fabryce lalek, co może nawet stara melodja; niegdyś kobieta owa była młodą i szczęśliwą, a wtedy wiodło jej się lepiej. Ale potem straciła wszystkich najbliższych, a nędza zmusiła ją, aby wzięła się do ciężkiej pracy. Całe dnie, aż do późnego wieczora musiała pracować w gorącu i zaduchu, otoczona stosami gotowych już lalek, dla których jej zręczne palce szyły niezmordowanie różnobarwne kostjumy. Pan, leżąc przy niej na stole, nim go odesłano do sklepu, widział nieraz łzy w zmęczonych oczach. Ale wtedy stara robotnica nuciła sobie dawną melodję, melodję swoich szczęśliwych dni i to ją jakby cudem zachęcało do pracy. To wiedział i pamiętał pan, więc dopiero wtedy uczuł się zupełnie zadowolonym, kiedy dziewczynka zaczęła mu opowiadać o swej nauce muzyki na pensji. Śpiewała mu po kolei wszystkie walczyki, prześpiewała ćwiczenia i wprawki, a żadna z nich nie była melodją chłopca.
Pewnego dnia rzekła dziewczynka: — a możeby pan Piotr zechciał ze mną potańczyć? — A kiedy na to zaproszenie pan jakby kiwnął głową z najuprzejmiejszą w świecie miną, wzięła go do salonu na tańce. Taniec z dorastającą dziewczynką jeszcze bardziej powiększył dumę pana. Gdyby nie sztywne nogi, które się tylko wlokły po podłodze i korpus wypchany trocinami, byłby odtąd pewnym, że jest żywym mężczyzną. Był więc zachwycony, gdy się z nim obracano po lśniącej podłodze salonu, chociaż starał się nie okazywać tego po sobie. Podtrzymywany wpół przez schyloną nad nim dziewczynkę, trzymał tylko głowę sztywno do góry i ruszał zlekka wąsami, jakby mówił do siebie: — człowiek nigdy nie pragnie czegoś na próżno.
Kiedy dziewczynka tańczyła w salonie, na progu stanęła matka. Dziewczynka podbiegła do niej z panem i oboje