Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/307

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


skiego w nadzwyczajnej hojności jego dla kościołów i klasztorów, których kilka własnym pobudował kosztem, a inne hojną ręką wspierał, podtrzymywał i uposażał. On pierwszy w kraju otwierał ochronki i szkółki dla ludu wiejskiego, a zwłaszcza w dobrach swych Błeszczyckich w Galicyi, i był nadto niewyczerpanym dobroczyńcą młodzieży rzemieślniczej, opiekunem uczącej się młodzieży i księży, z których, gdy się do Kórnika na jego pogrzeb 70-ciu zjechało, nie znalazł się ani jeden, któryby dobrodziejstwa jakiegoś od niego nie doświadczył, co wszyscy jednozgodnie wobec trumny dobrodzieja swojego uroczyście wypowiedzieli.
Wuj Tytusa, Waleryan Dzieduszycki, odznaczał się wielką zdolnością i zamiłowaniem do nauk matematycznych i inżynierskich; zajmował się gorliwie kwestyą spławności Dniestru i w tym celu wielkie dla kraju i sprawy publicznej ponosił ofiary, a poza tem urządzał szkoły praktyczne dla dorastających włościan i szerzył oświatę narodową we wszystkich kierunkach. To samo spotykamy i u Tytusa Działyńskiego, który ujawnia również wielkie zdolności matematyczne i rozwija energiczną działalność na polu oświaty narodowej.
Po drugim wuju, Antonim, dziedziczy w całej pełni uczoność niepospolitą, zdolności filozoficzne, gruntowną znajomość języków, nieskażoną cnotę i sławę obywatelską i spotęgowaną wytrwałość w niezmordowanej pracy, którą odznaczał się do końca życia.
Trzeci wuj Działyńskiego, Walery Dzieduszycki, adjutant Kościuszki, odradza się duchem rycerskim w adjutancie Skrzyneckiego i Romariny, młodym Tytusie, na którego walecznej piersi świeci godło virtuti militari i który następnie powraca do pługa i obowiązków domowych i z dziedzicznem zamiłowaniem pożytecznej pracy poświęca się administracyi majątku, agronomii, botanice, ogrodnictwu, a zwłaszcza pomologii, uosabiając tu również zasługi i usposobienia przodków.
Czwarty wuj, a jednocześnie szwagier Tytusa, Józef, ojciec znanego dziś powszechnie marszałka, Włodzimierza Dzieduszyckiego, a najbliżej przez niego znany, kochany i ceniony, najwięcej ma też łączności ducha i wspólności cech z hr, Działyńskim, którego był pierwowzorem. Dwa te duchy pokrewne sobie, jednem i tem samem sercem i skłonnościami uposażone, w jednolitym przedstawiają się charakterze, stanowiąc całość niemal nierozerwaną.
Obaj po za służbą publiczną i obowiązkami obywatelskiemi oddani duszą całą nauce, obaj zamiłowani w bibliografii ojczystej, zbierają zatracone skarby dziejowe, gromadzą biblioteki narodowe, wspierają uczonych, wyszukują i wychowują zdolne zastępy ubogiej młodzieży i bogacą historyę i literaturę ojczystą wspaniałemi wydawnictwami dzieł kosztownych i uczonych; te prace były głównem zadaniem i najświetniejszem uzupełnieniem żywota właściciela Kórnika, tego rzeczywistego pana i mecenasa polskiego, poświęcającego całe mienie i wszystkie siły duchowe dla kraju.
Wedle tradycyi wspomnień rodzinnych, które są zajmującą skarbnicą domową, znajdujemy tysiączne poszlaki, dowodzące, że jeżeli duch dziada i czterech wujów odradzał się i w jednolitym obrazie koncentrował w sercu, działalności i charakterze Działyńskiego, to po nad tem wszystkiem odziedziczył on w całej pełni duszę i serce matki, która pierwowzorem mu była.
Na jej modłę i podobieństwo urabiała się i rozwinęła wrażliwa dusza młodzieńca i przez całe życie zachowała podniosły i prawy charakter, takiż sposób myślenia, zamiłowanie prawdy, cnoty i pracy wytrwałej.
Pod tym względem bardzo zajmującym i poważnym, a wielce pouczającym obrazem dla takiego duchowego studyum są listy tej dostojnej matki chrześcijańskiej do syna pisane, w których wygłoszone zasady, zwroty językowe, poglądy i przekonania przez nią stawiane, dążności ducha i wielkiego serca porywy odźwierciedlają nam jasno charakter Tytusa Działyńskiego.
Pod tchnieniem takiej kobiety, takiej matki polki i chrześcijanki, urabiają się duchowo dzieci: Klaudyna Potocka i zasłużony krajowi i społeczeństwu Tytus Działyński.
Szczęśliwy, kto taką spuścizną, nie rodowego klejnotu, ale cnoty rodzinnej poszczycić się może, a stokroć szczęśliwszy ten, kto w niej jest poczęty, bowiem ze czcią w pamięci i sercu rodaków żyć nie przestaje.
Podniósłszy w tem słowie wstępnem tę tak widoczną ideę duchowego dziedzictwa rodzinnego, którego przedstawicielem jest Tytus Działyński, przystępujemy teraz do możliwie krótkiego streszczenia żywota tego wybitnego obywatela, który