dził, że zostali oni ranni, ale tak stracił przytomność, że nie pomyślał o jakimkolwiek ratunku. Do ostatka, t. j. aż do chwili, kiedy samochód zatrzymał się przed portalem Konaku, dokąd Potiorek kazał szoferowi zawrócić, nic przyszło mu do głowy, że ma przed sobą dwa trupy. Dziwnym trafem bowiem młody student bośniacki Princip — takie nazwisko nosił zabójca — trafił jedną kulą w sposób śmiertelny swoje obie ofiary. Kula przebiła krtań arcyksięcia, a następnie przebiła również gardło księżnej Hohenberg. Ta ostatnia — jak wykazała sekcja — skonała wcześniej, aniżeli jej małżonek. Gdy oba ciała przeniesiono do sali Konaku, wszelki ratunek okazał się już bezskuteczny.
W dniu zamachu w Sarajewie cesarz znajdował się już na wywczasach letnich w Ischlu. Wiadom ość o katastrofie zatelefonowano do Ischlu z Wiednia około południa. Zaniósł ją cesarzowi do jego gabinetu fligeladjutant hr. Margutti.
— A więc Opatrzność — zawołał cesarz po otrzymaniu wiadomości — nigdy nie pozwala bezkarnie szydzić ze swoich wyroków.
Te słowa cesarskie były potem różnie tłómaczone. Jedni twierdzili, że Franciszek Józef dopatrywał się w zabójstwie arcyksięcia kary Bożej za jego małżeństwo morganatyczne. Inni utrzy-