Przejdź do zawartości

Strona:Adam Nowicki - Zdrajca w rodzie Habsburgów.pdf/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

do Konaku cały orszak zatrzymał się przed szpitalem, ponieważ on, arcyksiążę wraz z żoną chcą odwiedzić przewiezionego tamże rannego adjutania. Gen. Potiorek zapewnił arcyksięcia, że może śmiało przejechać miasto, spokój bowiem został przywrócony, wszyscy zamachowcy są już w rękach władzy i życiu dostojnych gości nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
Znowu więc arcyksiążę i księżna Hohenberg wsiedli do swego samochodu, a nawprost nich zajął miejsce gen. Potiorek. Samochody znowu musiały posuwać się wolno, ponieważ — jak się pokazało po wyjściu z ratusza — tłumy publiczności wciąż zalegały ulice i policja z trudem torowała miejsce dla pojazdów.
Samochód dyrektora policji skręcił w ulicę, prowadzącą do szpitala, a tuż za nim skręcał zwoi# na samochód arcyksięcia.
Wtem z odległości kilku kroków padł strzał rewolwerowy. Tylko jeden. Publiczność spłoszona zaczęła rozglądać się za sprawcą. Ujrzano młodego chłopca, który usiłował wydobyć się z tłumu. W ręku trzymał jeszcze rewolwer. Z okrzykami: „To on, on strzelił!“ ujęto go i oddano w ręce nadbiegających policjantów.
Tymczasem samochód arcyksięcia jechał dalej, jakgdyby nic nie zaszło. Gen. Potiorek widział wprawdzie, że krew zalewa mundur arcyksięcia i suknię księżnej Hohenberg, lecz nie zdawał sobie sprawy z istotnego stanu rzeczy. Są-