grupy. Pierwsza grupa była uzbrojona w bomby, druga w rewolwery. Pierwszy zamach mieli wykonać ci spiskowcy, którzy byli uzbrojeni w bomby. Dopiero wtedy, gdyby pierwszy zamach się nie udał, mieli do akcji wystąpić posiadacze rewolwerów.
Pogoda była prześliczna. Ścisk na ulicach olbrzymi, domy przyozdobione odświętnie. Nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedji. Władze bezpieczeństwa publicznego nie przedsiębrały nawet zbyt daleko idących środków ostrożności, ponieważ nikomu nie przychodziło na myśl, aby istniała możliwość jakiegoś zamachu. Od wielu lat o zamachach na monarchę lub na członków dynastji w Austro-Węgrzech nikt nie słyszał.
W pierwszym samochodzie jechał dyrektor policji, jak to przewiduje zwykły w krajach monarchicznych regulamin podczas wjazdów uroczystych monarchy lub jego przedstawiciela, będącego członkiem dynastji, w drugim samochodzie jechał następca tronu, a obok niego księżna Hohenberg, podczas gdy naprzeciwko dostojnej pary tyłem do szofera siedział szef rządu krajowego, gen. Potiorek. W dalszych samochodach jechali członkowie świty wojskowej i cywilnej arcyksięcia.
Publiczność w języku niemieckim, węgierskim i serbskim wznosiła okrzyki: „Hoch! Eljen! Żivio!“
Strona:Adam Nowicki - Zdrajca w rodzie Habsburgów.pdf/63
Wygląd
Ta strona została przepisana.