Przejdź do zawartości

Strona:Adam Nowicki - Zdrajca w rodzie Habsburgów.pdf/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

gdyby książę Lobkovic raczył przemówić do biednej hrabianki Chotek.
— Kuchnia dworska stanowczo wydaje u nas za dużo pieniędzy — mówiła księżna. — Zbyt hojnie i obficie karmimy naszych ludzi. Życzę sobie, ażeby służba dostawała od jutra o jedną potrawę mniej na obiad i o jedna potrawę mniej na kolację.
Książę Lobkovic z dworską galanterją nasamprzód ukłonił się księżnej Hohenberg, a następnie wyprostowawszy się, odparł z godnością;
— Wasza Wysokość raczy postarać się o innego naczelnego ochmistrza dworu, ponieważ książę Lobkovic takiego zarządzenia nie wyda.
Księżna zagryzła wargi i już nie nastawała więcej na reformy oszczędnościowe w kuchni Belwederskiej.
Chłopi i właściciele ziemscy, którzy mieli nieszczęście sąsiadować z którymś z majątków arcyksięcia, przeklinali swój los. Franciszek Ferdynand dążył bowiem wszelkiemi sposobami, a najczęściej bezprawiem i gwałtem do obrzydzenia im życia, żeby w ten sposób móc za jak najniższą cenę nabyć ich grunta i wcielić je do swoich posiadłości.
Wogóle Fraciszek Fenrdyund nic sobie nie robił z życia, zdrowia i mienia obywateli austrjackich. Świadczy o tem fakt następujący.