pionych nieprawnie przez Franciszka Ferdynanda. Jego dzieciom groziła kompletne ruina.
I wtedy cesarz Franciszek Józef, zapominając o czarnej niewdzięczności, jaką Franciszek Ferdynand i jego żona odpłacali mu wszystkie otrzymywane dobrodziejstwa, oświadczył urzędownie, że płaci z własnej szkatuły prywatnej wszystkie długi Franciszka Ferdynanda, byłe tylko utrzymać dla dzieci zabitego dużą fortunę. W tym wypadku zaś chodziło o bardzo wielką — jak przedwojenne stosunki — sumę, bo o 22 do 27 miljonów koron.
Prócz tego wielkiego nadużycia, będącego formalnem oszustwem, Franciszek Ferdynand dopuszczał się szeregu drobniejszych nadużyć na niekorzyść skarbu i opodatkowanych obywateli. Aby nabywać majątki ziemskie tanio, wyszukiwał takie objekty rolne, które były w gorszym stanie. Następnie przeprowadzał bardzo dobrze obmyślane inowacje agronomiczno-techniczne, lecz nie z pomocą wynajętych i płaconych przez siebie robotników prywatnych, tylko z pomocą bataljonów wojsk technicznych. Dwa pułki inżynierji wojskowej przez czas dłuższy musiały pracować w dobrach arcyksięcia, by doprowadzić je do należytego stanu kultury rolnej. Korzyść z tych robót wyciągał arcyksiążę, ale za roboty płacił skarb państwa. W państwie praworządnem takie posługiwanie się wojskiem na cele prywatne kwalifikuje się słusznie jako nadużycie. To też dziwiono
Strona:Adam Nowicki - Zdrajca w rodzie Habsburgów.pdf/50
Wygląd
Ta strona została przepisana.