cież plotką, ponieważ pani Schratt mogła mieszać się do intryg politycznych, ale posiadała charakter zbyt szlachetny, by poniżać się sprzedajnością.
Wprawdzie od czasu do czasu wyjednywała ona u cesarza to lub owo ułaskawienie lub abolicję, lecz robiła to z dobrego serca dla człowieka dobrze sobie znanego, co do którego charakteru była dobrze informowaną. Zawsze w takich wypadkach chodziło o ratowanie rodziny, która mogła ulec całkowitej ruinie, gdyby jej żywiciel znalazł się za kratą więzienną. Między innemi, dzięki interwencji cesarza, uratowała wolność i życie słynnego śpiewaka operetkowego Girardi‘ego, gdy jego żona, Helena Odillon, chciała z pomocą swojego wielbiciela Rotschilda wsadzić męża do domu obłąkanych, by pozbyć się tej zawady.
Latem pani Schratt w ślad za cesarzem przenosiła się do Ischlu. Tam mieszkała zawsze w jednej i tej samej willi. W owej letniej rezydencji etykieta dworska, na życzenie cesarza ,prawie nie obowiązywała. Franciszek Józef chodził publicznie na spacery z panią Schratt, a nawet siadywał z nią