twarzy i figlarne, wymowne i ogniste oczy. Żywa w ruchach, dowcipna i nie tracąca nigdy równowagi ducha, najchętniej — poza sceną — mówiła po niemiecku językiem literackim, ale djalektem wiedeńskim, tak zresztą, jak mówił do końca życia Franciszek Józef i większa część arystokratów austro-niemieckich oraz rozmaici bogaci fabrykanci wiedeńscy, wzorujący się chętnie na dworze i na arystokracji. Ale nadto także i na scenie panna Katarzyna Schratt najlepiej grywała role mieszczek, gospodyń wiejskich, kobiet z ludu, słowem te wszystkie role, w których zamiast literackiego języka niemieckiego mogła się posługiwać djalektem.
Była ona od cesarza co najmniej o 20 lat młodsza. Urodziła się około 1850 roku, może nawet i nieco później. W pierwszych latach swojej karjery scenicznej nie miała wielkiego szczęścia. Przechodziła ciężkie chwile, zanim zdołała wydobyć się na wierzch. Rodzice nie chcieli o niej wiedzieć. Bywały więc dnie, kiedy nawet brakowało jej na kawałek chleba. Poznał się na niej jednak jeden z największych dyrektorów teatralnych w Niemczech i w Austrji, Laube, który zaangażował ją do Stadteatru.
Pod owe czasy, gdy panna Katarzyna Schratt należała do zespołu Stadteatru, za-
Strona:Adam Nowicki - Ostatnia kochanka Franciszka Józefa.pdf/19
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.