Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


frejend

Skądże datę wiedziéć?
Kalendarza nie mamy, nikt listów nie pisze;
To gorsza, że nie wiemy, póki mamy siedziéć.

suzin

Ja mam u okna parę drewnianych firanek,[1]
I nie wiem nawet, kiedy mrok a kiedy ranek.

frejend

       95 Ale pytaj Tomasza, patryjarchę biedy;
Największy szczupak, on też pierwszy wpadł do matni.
On nas tu wszystkich przyjął i wyjdzie ostatni,
Wié o wszystkich, kto przybył, skąd przybył i kiedy.

suzin

To Pan Tomasz! ja poznać nie mogłem Tomasza.
       100 Daj mi rękę. Znałeś mię krótko i niewiele:
Wtenczas tak była droga wszystkim przyjaźń wasza,
Otaczali was liczni, bliżsi przyjaciele;
Nie dojrzałeś mię w tłumie, lecz ja ciebie znałem,
Wiem coś zrobił, coś cierpiał, żebyś nas ocalił; —
       105 Odtąd będę się z twojéj znajomości chwalił,
I w dzień zgonu przypomnę: z Tomaszem płakałem.

frejend

Ale dla Boga, po co te łzy, płacze, zgroza!
Patrz: Tomasz, gdy był wolny, miał na swojém czole
Wypisano wielkiemi literami: »koza«:

  1. w. 93 Suzin. Stosunków bliższych Suzina z Mickiewiczem dowodzi wierszyk: »Jeszcze ma muza tego wspomina«. (Ob. Dzieła A. Mickiewicza, Lwów, 1896, I., 212 i 303—304). Urodził się r. 1800 w Kalinowszczyźnie w Kobryńskiem. Uczeń Uniw. Wileńsk. od r. 1819 na Wydziale fizyczno-matemat. W r. 1824 zesłany z T. Zanem i Czeczotem do Orenburga, umarł w Warszawie 1874 r.