Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i budowę »dziwnego poematu« (ce poème bizarre), tak tłumaczy »myśl panującą i tendencję autora« (la pensée dominante et la tendance de l’auteur) w przedmowie, po francusku napisanej dla Burgaud des Marets (w r. 1834).
»Wiara w wpływ świata niewidzialnego, duchowego na sferę myśli i działań ludzkich — oto idea-matka polskiego poematu; ta idea rozwija się postępowo, w różnych częściach dramatu przybierając różne kształty, stosownie do różnicy miejsc i czasu«. Ta ogólna idea-rodzicielka, wiara w obcowanie duchów, w zagrobowy ich z żyjącymi ludźmi stosunek, każe nam i dziś uważać Dziady, pomimo luźnego na pozór związku poszczególnych części, za utwór stanowiący organiczną całość.
Dziady możemy i powinniśmy uważać za dzieło, z którego »człowiek ma poprawić się i mądrości nauczyć«. Przestroga ich prosta, choć niełatwa do spełnienia: Umierajmy jak Gustaw dla samolubnej miłości, dla egotycznych marzeń, a żyjmy jak Konrad dla narodu. Konrada, zemsty chciwego, hamujmy w sobie i wznośmy go do tych czystych, wszechludzkich przestworzy, w których przebywała »jasna dusza« księdza Piotra. A tak każdy z nas niech sobie »postępowo« wyrabia i dosnuwa olbrzymi wątek idei Dziadów.
Mądrość ich tkwi w tem głębokiem przeświadczeniu Mickiewicza, okupionem latami wewnętrznej walki, że pycha ludzkiego rozumu musi zawsze, prędzej czy później, ukorzyć się przed tym Arcy-Mistrzem, co Bożą potęgę