Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


starosta

Ruble rossyjskie, widzę, bardzo niebezpieczne.

senator do dam:

Panie zmieszały taniec — jak Panie niegrzeczne.

Widząc, że ratują Panią Rollison[1]

Wynieście ją, wynieście — pomóc téj kobiecie.
       545 Wynieście ją.

x. piotr

Do syna?[2]

senator

Wynieście, gdzie chcecie.

x. piotr

Syn jéj jeszcze nie umarł, on jeszcze oddycha:[3]
Pozwól mnie iść do niego.

senator

Idź, gdzie chcesz do licha!

do siebie:

Doktor zabity — Ah! ah! ah! c’est inconcevable![4][5]
Ten ksiądz mu przepowiedział — Ah! Ah! Ah! c’est diable![6]

do kompanji:

       550 No i cóż w tém strasznego? — Wiosną idą chmury,[7]
Z chmury piorun wypada: — taki bieg natury.

  1. Po w. 543 w R1: Senator patrząc na omdlałą Mollison.
  2. w. 545 Do syna? ] Do syna! R1.
  3. w. 546 w R1: Może Bóg da że syn jej, on jeszcze oddycha.
  4. w. 548—549 = To nie do pojęcia!... ah, to djabeł!
  5. w. 548 i 549 w R1: c’est, c’est, c’est inconcevable
    I on mu prorokował Ah! ah! ah! le diable!
  6. w. 549 c’est diable! ] le diable! D. Poprawka ta ołówkiem wpisami kobiecą ręką.
  7. w. 550—559 niema w R1.