Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pol

Ach szelmy, łotry, ach zbrodniarze!

bestużew

       500 Muszę ciebie wywieść za próg.

pol

Czyż go to za nas nikt nie skarze?
Nikt się nie pomści?...

odchodzą ku drzwiom
x. piotr[1]

Bóg!

Nagle muzyka się zmiana i gra arją Kommandora[2]
tańczący

Co to jest — Co to?

goście

Jaka muzyka ponura!

jeden patrząc w okna

Jak ciemno. Patrz-no, jaka zebrała się chmura

Zamyka okno. Słychać zdala grzmot
senator

       505 Cóż to? Czemu nie grają?

dyrektor muzyki

Zmylili się.

senator

Pałki!

dyrektor

Bo to miano grać różne z opery kawałki,
Oni nie zrozumieli i stąd zamieszanie.

senator

No, no, no! — Arrangez donc! No, Panowie, Panie —[3]

  1. w. 502 Ks. Piotr ] Xiądz R1.
  2. Po w. 502 arja Kommandora, z opery Mozarta Don Juan.
  3. w. 508 Arrangez donc = Wprowadźcie porządek!