Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


p. rollisonowa[1]

Kogo? Ach dziecko moje! Mój Panie — ja wdowa —
       140 Ach, wieleż to lat, póki człek dziecko wychowa!
Mój Jaś już drugich uczył: niech Pan wszystkich spyta,
Jak on uczył się dobrze. — Ja biédna kobiéta!
On mnie żywił ze swego szczupłego dochodu —
Ślepa — on był mnie okiem — Panie, umrę z głodu.[2]

senator

       145 Kto poplótł, że go bili, nie wyjdzie na sucho.[3]
Kto mówił?

p. rollisonowa

Kto mnie mówił?... ja mam matki ucho.[4]
Ja ślepa: teraz w uchu cała moja dusza,
Dusza matki. — Wiedli go wczora do ratusza;
Słyszałam —

senator

Wpuszczono ją?

p. rollisonowa

Wypchnęli mię z progu,[5]
       150 I z bramy, i z dziedzińca. Siadłam tam na rogu,[6]
Pod murem; — mury grube — przyłożyłam ucho —
Tam siedziałam od rana. — W północ w mieście głucho,

  1. Po w. 138 P. Rollisonowa ] Mollison płacze R1 Pani Mollison D.
  2. w. 144 Panie ] Ach, ia R1.
  3. w. 145 nie wyjdzie. ] nie ujdzie R1.
  4. w. 146 P. Rollisonowa ] Mollison; Kto mnie mówił? ] On sam krzyczał R1.
  5. w. 149 w R1: Pobiegłam — senator surowo do siebie [   ] Wpuszczono ią. mollison: Wypchnęli mnie sprogu. W miejscu ujętem w [   ] mamy w R1 wyraz nieczytelny nakształt: Scelin, (może miało być Pelikana).
  6. w. 150—156 w R1 wskutek pośpiechu napisał poeta: siadłem, przyłożyłem, siedziałem, słyszałem itd. zamiast: siadłam, przyłożyłam, siedziałam itd.