Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Quel rebelle! (Podchodzi do stolika)
Dla Pana mam un homme de bois:[1]
Chłopiec drewniany; dał mu sam Botwinko kije.
Trzysta kijów dziecięciu — figurez vous? — żyje![2]
       85 (Do Pelikana) Nic nie wyznał?

pelikan

Prawie nic, zęby tylko zaciął;
Krzyczy, że nie chce skarżyć niewinnych przyjaciół.
Ale z tych kilku słówek odkrywa się wiele:
Widać, że ci uczniowie jego przyjaciele.

senator

C’est juste. Jaki upór![3]

doktor

Właśnie powiedziałem
       90 Jaśnie Panu, że młodzież zarażają szałem,
Ucząc ich głupstw: na przykład, starożytne dzieje!
Któż nie widzi, że młodzież od tego szaleje.

senator wesoło

Vous n’aimez pas l’histoire? Ha, ha, un satirique[4]
Aurait dit, że boisz się devenir historique.[5]

doktor

       95 I owszem, uczyć dziejów: niech się młodzież dowie,
Co robili królowie, wielcy ministrowie...

senator

C’est juste.

  1. w. 82 un homme de bois: = człowieczek z drewna.
  2. w. 84 figurez vous? = wyobraź Pan sobie!
    — w D: Czterysta kijów dziecku!
  3. w. 89 C’est juste = to racja; słusznie.
  4. w. 93 Vous n’aimez pas ] Vous n’êtes pas pour w D.
  5. w. 93—94 Vous n’aimez pas l’histoire? Ha, ha, un satirique Aurait dit... devenir historique = Pan nie lubisz historji? Ha, ha, satyryk powiedziałby, że boisz się stać figurą historyczną.