Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dwór to sądzi o smaku, piękności i sławie;
Ach ginie Polska! dworu niémamy w Warszawie.

mistrz ceremonji

       215 Niéma dworu! — A to mnie dziwi niepomału:[1]
Przecież ja jestem mistrzem ceremonijału!

hrabia cicho do mistrza

Gdybyś namiestnikowi wyrzekł za mną słówko,
Moja żona byłaby pierwszą pokojówką.

głośno

Ale próżno, nie dla nas wysokie urzędy!
       220 Arystokracja tylko ma u dworu względy.

drugi hrabia, niedawno kreowany z mieszczan

Arystokracja zawsze swobód jest podporą,
Niech państwo przykład z Wielkiej Brytaniji biorą.[2]

Zaczyna się kłótnia polityczna. — Młodzież wychodzi
pierwszy z młodych

A łotry! o to kija![3]
A*** G**[4]
O to stryczka, haku!
Jabym im dwór pokazał, nauczyłbym smaku.

  1. ww. 215—222 niema w R1.
  2. Po w. 222 Zaczyna się kłótnia polityczna — Młodzież wychodzi. pierwszy z młodych ]
    (Studen) Młodzi wychodzą. Za drzwiami R1; po słowach: Młodzież wychodzi w D: Scena za drzwiami.
  3. w. 223—226 nie są w autografie rozdzielone między osoby i brzmią w R1:
    A łotry! O, to kijem walić, o to wieszać!
    Otóż to patryoci! mieli nas pocieszać.
    Widzicie tych gałganów, ach, ach, przyjaciele:
    Otóż to jacy stoją na narodu czele!
  4. w. 223 A*** G. ] Adam G.** D.
    Jak widać z kopji D, miał tu na myśli Poeta Adama Gurowskiego, który zrazu był na emigracji czerwonym demokratą, a skończył jako zdrajca w służbie Paskiewicza.