Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


x. piotr

Tu zostaw!

więzień

Oto jest poduszka.

Kładnie Konrada

       10 E, ja wiem, co to znaczy — Czasem nań napada
Takie szaleństwo: długo śpiéwa, potem gada,
A jutro zdrów jak ryba. Lecz kto wam powiedział,
Że on osłabiał?

kapral

Panie, otbyś cicho siedział.
Niech brat Piotr pomodli się nad waszym kolegą;
       15 Bo ja wiem, że tu było coś — tu niedobrego.
Gdy runt odszedł, w téj celi hałas posłyszałem.
Spojrzę dziurką od klucza: a co tu widziałem,
To mnie wiedziéć. Pobiegłem do mojego kmotra,
Bo on człowiek pobożny, do braciszka Piotra —
       20 Patrz na tego chorego: niedobrze się dzieje —

więzień

Dalibóg nie pojmuję nic, i oszaleję.

kapral

Oszaleć? — Ej, panowie, strzeżcie się, panowie!
U was usta wymowne, wiele nauk w głowie,
A patrzcie, głowa mądra w prochu się taczała,
       25 I z tych ust, tak wymownych, patrzaj — piana biała;
Słyszałem, co on śpiéwał, ja słów nie pojąłem,
Lecz było coś u niego w oczach i nad czołem.
Wierz mi, że z tym człowiekiem niedobrze się dzieje —
Byłem ja w legijonach, nim wzięto w rekruty;
       30 Brałem szturmem fortece, klasztory, reduty;