Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LX.

Panie, co usczęśliwiasz ludzi! Niezrównany!
Tak pysznego królestwa nie miał żaden s królów.
Noc. Drzwi domów zaparto. Cały świat zasypia...
Otwórz furtkę twej łaski, abym wszedł po cichu.



LXI. [1]

Od ciebie, odkąd żyje, nic mię nie odłącza,
A gwiazdą sczęśliwości méj jest sczęsność ona:
Że w treści twój przepadam, gdy mię unicestwiasz,
A wstaję s światła twego, kiedy jistniéć każesz.



LXII. [2]

Każdego rana szepcę tajemnice duszy,
Podając skromne prośby twojéj wielmożności;
Rządź losem wartogłowa bes pośrednictw ludzkich,
O królu, miłujący rzeszę twych poddanych.



LXIII.

Przes ciebie wkradł się w serce ból — nie pytaj więcéj
I serce me ścisnęło się — nie pytaj więcéj!
Mimo jednak ciasnoty serca, miłość twoja
Potrafiła się wślizgnąć w nie — nie pytaj więcéj!



  1. LXI. Wiérsz obosieczny; my upatrujemy w nim wyłącznie zwrot do Boga.
  2. LXII. Myśl w téj zwrotce zawarta o wiele lepiéj oddaną została w cztérowiérszu czterdziestym szóstym.