Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LVI.

I stał się mój miłunek serca twego trenem!
Precz kazałaś mi, uczuć podpaliwszy zbiory.
Pomnij jednak: gdy życie wierność mi dochowa,
Pewniéj znikniesz z mojego, niż ja s serca twego.



LVII.

Można winem zabarwić twarz przykładną mnicha,
W natłoczonéj świątyni przestać dzień przedługi,
Można sztandar Proroka wbić w posady Franków, —
Jedno ciebie nie można zdobyć w uczuć wojnie.



LVIII.

Któryś dobra nie czynił, któryś zło rossiewał,
I pukasz dobrodusznie do zbawienia bramy!
Nie myśl o miłosierdziu ustaw niebywałych:
Niewinny wszak nie winny, złodziéj — nie dobrodziéj.



LIX.

Ach! za wiele na ziemi trosków jest i bólów,
W błędnym kole żywota żal nas jedno karmi!
Co dnia trzeba poziérać na rozłąkę druchów,
Co dnia rzucać miłości całus pożegnania.