Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXXXVIII.

W taki ruch, w takie życie wprawiasz bazar serca,
Będąc jego kochanką jawną i tajemną,
Jiż drżę, aby od dręczeń serca, serce ono
W krew się nie zamieniło, zatapiając ciebie.



XXXXIX.

Muszlę naszéj jistoty dzierżą świeckie więzy,
Jakoż tedy macica perłę ma urodzić?
Wywróciły się czary głów; jakoż być może,
Aby winem ambitnych pragnień zaszumiały?



L.

O, Panie! źródło życia wszystkich jistot zeszlij;
Ze stołu twéj sczodrości dobrodziejstwa zeszlij.
Dla roślin, niemowlątek o spragnionych ustach,
S piersi chmury désczowéj wodne mléko zeszlij!



LI.

Skoro w mózgu nierozum, przecz ci krzyżem leżyć?
Na coć zda się dryjakiew, gdy jad w serce wżarł się?
Strój oblekasz paradny; dla brudnego serca
Jakaż korzyść s chędożnéj wyróść ma sukmany?