Strona:Abu Sajid Fadlullah ben Abulchajr i tegoż czterowiersze.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XXIV.

Ja jestem zakochany, głupiec i wartogłów,
Po krańce ziemi sławny, a wżdy potępiony;
Niewierny, bałwochwalca jestem, chrześcijanin,
I sto tysięcy razów jescze człowiek jinszy.



XXV.

Wstawaj! Noc, już kochanków słychać szept tajemny,
Cicho krążą dokoła domostw ukochanych.
Gdziekolwiek drzwi czernieją, wszędy je zaparto,
Kochanek tylko furtki nocny wiatr kołysa.



XXVI.

Po ścieżce twéj miłości biegłem wartogłowo,
Niczego nie szukając, prócz miłosnych trosków;
A ty czarnoziem serca w kraj zmieniłaś opok,
By na nim nie zakwitła żadna jinsza miłość.



XXVII.

Na twarzy méj nic spostrzec barwy muzułmańskiéj,
A wzgardy muszę znosić więcéj, niż pies Franków.
To piętno, co na czole bytność mi wybiła,
Przyniosłoby wstyd piekłu, hańbę — służbie piekła.